W jaki sposób kościelny Suhr otrzymał dodatek do pensji


ParafianieKościelny Suhr z Suchania pod Stargardem poszedł do chłopów z prośbą o dodatek do pensji, ale został odprawiony, nie otrzymawszy zgody. W jedną z najbliższych niedzieli, zebrana w kościele gmina już zaczęła śpiewać pieśń, lecz nie było jeszcze księdza. Zniecierpliwiony Suhr pobiegł do niego i poprosił, by ten szybko przyszedł. Na to ksiądz odpowiedział -„Nie, mój kochany Suhru, tak być nie może. Właśnie zapaliłem sobie nową fajkę i nie mogę pozwolić, by zgasła, bo zniszczyłbym główkę. Weź to kazanie — dał mu z półki jedno z kazań przygotowanych przez swojego ojca — i przeczytaj je tylko”.

Suhr pospieszył do kościoła i zaczął czytać: „Moja droga gmino, dwadzieścia pięć lat stałem na waszym czele i wiernie was prowadziłem. Teraz doszła do mnie wieść, że mam zostać superintendentem. Tak właśnie zrobię”.

Chłopom już zaiskrzyły się oczy na wieść, że kościelny chce odejść, ale gdy usłyszeli, że ma zostać superintendentem, jeden po drugim wyszli z kościoła i naradzali się, czy raczej nie dać mu tego żądanego dodatku do pensji, by zatrzymać go tylko dla siebie. Gdy Suhr zakończył swoje kazanie i nabożeństwo, w kościele nie było już żadnego chłopa. Na dziedzińcu kościelnym zaś zatrzymali go, otoczyli i złożyli propozycję by pozostał z nimi, przy czym przyznali mu żądany wcześniej dodatek do pensji. Suhr szybko zrozumiał, o co chodzi i postawił dalsze warunki, które — także bez sprzeciwu gminy — zostały spełnione. I tak kościelny Suhr otrzymał znaczny dodatek do pensji.

Opracowanie, na podstawie tłumaczenia Wojciecha Łysiaka z „Dawny humor ludowy Pomorza Zachodniego”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *