Wędrówka Gnomów


gnomKsiężyc swoim blaskiem srebrzył drobną falę spokojnego Miedwia. Lekki wiaterek szeleścił cicho w nadbrzeżnych trzcinach. Czasem gdzieś plusnęła ryba lub sennie zakwiliła kaszka. W błogim spokoju letniej nocy słychać było cichutki plusk wioseł. Tak późno z jeziora wracał rybak Krześko, który sieci stawiał w wodzie. Gdy dobijał do brzegu, do łodzi wskoczył mu mały gnom w czerwonej czapeczce. Zdjął ją, grzecznie się rybakowi kłaniając i powiedział: „Rybaku kochany, czy nie zrobiłbyś czego dobrego dla nas biednych gnomów? Wszak napędziliśmy ci tłuste węgorze i szczupaki dorodne do sieci, pomóż nam teraz. Chcemy się przenieść na drugi brzeg do Bielkowa, bo tu już spokoju nie mamy. Tu przez Kunowo szlak kupiecki prowadzi, ciągle nam kupcy spokój mącą , konie w jeziorze poją, ogniska palą, śpiewom, na nocnym postoju też nie ma końca. Chcemy przenieść się do Bielkowa, tam cicho jest i spokojnie. Przewieź nas, prosimy cię bardzo, a nie pożałujesz!

Krześko miał dobre serce, więc zgodził się od razu biedne gnomy przewieźć przez jezioro w bardziej spokojne miejsca. Gdy przybyli do Bielkowa, gromada gnomów, dźwigając swoje tobołki, raźno wyskoczyła z czółna, dziękując rybakowi. Krześko czym przędzej podążył do domu na drugi brzeg. Po drodze zauważył jednak mnóstwo wodorostów i innych śmieci w czółnie. Zły był okrutnie, że skrzaty tak mu czółno zaśmieciły. Już chwycił je i miał wyrzucić do wody, gdy w blasku księżyca coś zalśniło w śmieciach. Gdy Rześko przyjrzał się bliżej, zobaczył wiele, wiele srebrnych monet na dnie łodzi. I tak to, dzięki małym gnomom biedny rybak stał się bogatym człowiekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *